Branża: usługi wojenne
Drugim pod względem liczebności korpusem ekspedycyjnym w Iraku bynajmniej nie są Brytyjczycy. Zaraz po Amerykanach plasują się najemnicy armii prywatnych, ich liczebność w roku 2004 sięgnęła 20% wojsk USA.
Znamienny jest rozwój tego zjawiska na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat: podczas pierwszej wojny w Zatoce na jednego żołnierza sektora prywatnego przypadało 100 żołnierzy państwowych, w roku 2003 stosunek ten wyniósł 1:10 a w rok później już 1:5!
Najemne usługi wojskowe znane są od Starożytności.
Faraon Psametyk I rozbudował armię najemnikami z Grecji osiedlając ich na terenie Delty Nilu. Greccy najemnicy walczyli w licznych armiach państw basenu Morza Śródziemnego przez kolejnych kilkaset lat, aż do czasów rzymskich.
Wojska najemne znane były także w Średniowieczu, potentatem w branży stały się kantony szwajcarskie.
W drugiej połowie XX wieku najemnicy pojawili się na arenach konfliktów afrykańskich. Lotnictwo Katangi i Biafry tworzył polski as myśliwski z II Wojny Światowej – Jan Zumbach; jako najemnik zasłynął Rafał Gan-Ganowicz.
Wydaje się, że obecnie postępująca, ignorowana przez media prywatyzacja wojskowości daleko wykracza poza akcesoryjny, nierzadko awanturniczy charakter dotychczasowych formacji najemnych.
Zadania wykonywane przez współczesne państwa podlegają narastającej komplikacji i coraz powszechniejsze powierzanie ich profesjonalistom staje się globalnym trendem początku XXI wieku.
Trwająca komercjalizacja rynku wojsk najemnych wydaje się zjawiskiem trwałym i trudnym, o ile w ogóle możliwym do powstrzymania.
Takie spółki jak AEGIS Defence Services, Erinys International czy Blackwater Security stopniowo organizują rynek wojsk najemnych na wzór rynku wielkich korporacji.
W zasadzie nie istnieje granica, która wyraźnie oddzielałaby sferę działania armii państwowych od sfery działania tzw. private military companies (PMC).
Ochrona mienia i ludzi, logistyka, kwatermistrzostwo, budownictwo, inżynieria wojskowa, trening wojsk, doradztwo: PMC we wszystkich tych dziedzinach są już obecne. Kwestią czasu wydaje się powierzenie PMC funkcji operacyjnych na polu bitwy.
Na naszych oczach PMC zdobywają kolejne obszary wygrywając z nieudolnymi, państwowymi kompleksami militarno-zbrojeniowymi.
Oczywiście nie jest to prosty proces przechodzenia od rozwiązań gorszych do rozwiązań lepszych.
Jak w każdej dziedzinie, gdzie obecna jest władza państwowa – tak i w przypadku usług wojennych mamy do czynienia z całym szeregiem patologii, afer i korupcyjnych skandali.
Prywatne armie działają dzisiaj w oparciu o swego rodzaju outsourcing stosowany przez organizacje państwowe i wszelkie nieprawidłowości funkcjonujące (acz niewidoczne) w państwowych kompleksach wojennych w oczywisty sposób rzutują na funkcjonowanie PMC.
Outsourcing działalności wojennej, czyli tej działalności, którą nawet radykalni zwolennicy państwa minimalnego zastrzegają do prerogatyw państwowych – jednoznacznie wskazuje, że dziedziny „naturalnie” państwowe po prostu nie istnieją.
Maciej Dudek
[...] zatem dziwnego, że każdy czytelnik jest na wagę złota a już komentator to w ogóle bezcenny Tekst o prywatnych armiach zamieściłem reagując na komentarz Melwina, który stwierdził, że zachodzące zmiany idą w [...]